PRZEPYSZNE ciasto marchewkowe

Ciasto marchewkowe miałam zamiar zrobić już od dawna... Po wszystkich bardzo dobrych opiniach o tym cieście spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. I nie zawiodłam się, efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania :) 
To ciasto to rewelacja! Polecam zrobić od razu z podwójnej porcji, bo bardzo szybko znika :)

Ciasto marchewkowe: (skorzystałam z tego przepisu)
Składniki(na keksówkę 10x20 cm):
na ciasto:
  •  2 jaja
  •  200 g cukru brązowego
  • 140 ml oleju
  • 250 g marchwi, obranej i startej
  • 100 g rodzynek
  • 75 g orzechów włoskich, posiekanych
  • 175 g mąki
  • łyżeczka sody
  • łyżka cynamonu
  • 1/2 łyżki przyprawy korzennej
  • cała gałka muszkatołowa,  koniecznie świeżo starta
  • szczypta soli

na polewę: (zrobiłam z połowy porcji)
  • 250 g serka naturalnego (kanapkowy Turek, Philadelphia)
  •  50 g miękkiego masła
  •  łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • skórka starta z 1 pomarańczy
  • 250 g cukru pudru

Wykonanie:
1. Piekarnik nastawić na 160 stopni. Jajka zmiksować z cukrem i olejem, wsypać mąkę wymieszaną z przyprawami, solą i sodą, dalej miksować. Dodać resztę składników i całość delikatnie wymieszać łyżką.
2. Ciasto przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia, piec około 1,5 h i zostawić do całkowitego wystudzenia.
3. Gdy ciasto się chłodzi, przygotować polewę. Wszystkie jej składniki MUSZĄ mieć temperaturę pokojową. Miękkie masło miksować i powoli, łyżka po łyżce, dodawać do niej serek na przemian z cukrem pudrem. Dodać ekstrakt waniliowy i startą skórkę pomarańczową (zostawić łyżkę do dekoracji), wymieszać.
4. Polewę wylać na wystudzone ciasto, posypać resztą skórki pomarańczowej. Całość trzymać w lodówce.
Smacznego! :)





Ciasto z budyniem i śliwkami


Korzystając z sezonu śliwkowego, postanowiłam upiec z nimi jeszcze jakieś ciasto. O tej porze śliwki są najlepsze - słodkie i miękkie.
 Jako podstawę wykorzystałam już inny przepis, który pojawił się na moim blogu. Znajdziecie go TUTAJZamieniłam tylko jabłka na śliwki...
Ciasto wyszło równie pyszne. Polecam! :)



Bananowe muffiny z masłem orzechowym

Za muffiny zabierałam się już od dłuższego czasu. A kiedy już się zmobilizowałam nie wiedziałam, jaki przepis wybrać. W zakładkach miałam zapisane całe mnóstwo przepisów, i tak ostatecznie zdecydowałam się wykorzystać przepis Blissful. Jako że uwielbiam banany i masło orzechowe, muffiny bardzo mi posmakowały. Są idealne dla miłośników masła orzechowego, gdyż intensywnie nim pachną.
 Ze swojej strony dodałam jeszcze owsianą kruszonkę i połowę mleka zastąpiłam waniliowym sojowym. Przepis, jak najbardziej polecam :)

Bananowe muffiny z masłem orzechowym:

  • 3 dojrzałe banany
  • 3 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1/2 szklanki mleka (zmieszałam waniliowe sojowe i krowie)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 jajo
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 4 łyżki cukru
  • czekolada, rodzynki

Nagrzewamy piekarni na 175 stopni. Blendujemy banany. Następnie łączymy je ze stevią, mlekiem, oliwą z oliwek, jajem i masłem orzechowym, całość dokładnie miksujemy. Do tak powstałej masy przesiewamy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia, cynamon i szczyptę soli. Miksujemy ponownie, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Wg upodobań wrzucamy do środka pokruszoną czekoladę, rodzynki itp. Masę przekładamy do wypełnionej papilotkami foremki i pieczemy przez około 20 - 25 minut. Pozostawiamy do ostygnięcia.


Smacznego :)



_________________________________________________________________________________

A ja wstaję o 5:30 nawet w soboty. Biorę udział w projekcie "Szukając Einsteina" - co kilka tygodni jeżdżę razem z grupą na Politechnikę Warszawską i mamy zajęcia od 9. do 16. z matematyki, fizyki i chemii. Moja szkoła bierze w nim udział i jestem jedną z dwunastu osób, którym chce się poświęcać weekend na takie zajęcia. Ale uwierzcie, warto! Tydzień temu pracowaliśmy w laboratorium i robiliśmy ceramikę w procesie polimeryzacji :) Dobrze jest zobaczyć taki proces na własne oczy, a nie tylko o nim przeczytać... Zwłaszcza, że chcę wiązać z tym swoją przyszłość (z chemią, nie ceramiką :>).
Czy ktoś z Was bierze może udział w tym projekcie?

Więc widzicie sami dlaczego tak rzadko robię wpisy... Ale u Was staram się być obecna codziennie :)
Pozdrawiam ;*

Jabłecznik pod kokosową bezą

Gdy tylko zobaczyłam to ciasto u Agatte, wiedziałam od razu, że muszę je zrobić. A korzystając z tego, że wczoraj urwała mi się jedna lekcja, wykorzystując owocnie wolną chwilę, zrobiłam... 
To ciasto ma smakować, a nie wyglądać. A smakuje... mmm... niebo w gębie :) Z pewnością jeszcze nie raz pojawi się w moim domu. Ma tylko jedną wadę... zbyt szybko znika :)

Jabłecznik pod kokosową bezą:

Ciasto:

  • 200 g miękkiego masła
  • 170 g cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 3 jajka
  • 200 g mąki
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • likier kokosowy (u mnie było bez)
Beza:
  • 3 białka
  • 140 g cukru
  • 160 g wiórków kokosowych
Dodatkowo:
  • 1 kg jabłek

Okrągłą formę o średnicy 26  cm lub większą formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Wymieszać masło, cukier, ekstrakt waniliowy, a następnie po jednym wbijać jajka czekając, aż każde z nich się wmiesza w masę. Dodać mąkę, proszek do pieczenia oraz mąkę ziemniaczaną i wymieszać, a na koniec wmieszać jogurt naturalny oraz likier kokosowy i po wymieszaniu wszystkich składników, wyłożyć ciasto do formy.
Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i pokroić w grube plastry, po czym ułożyć dość grubo na cieście. Ja zrobiłam dwie warstwy (połowę ciasta, jabłka, reszta ciasta, jabłka). Formę umieścić w piekarniku i piec na drugim poziomie od dołu przez 30 minut w temperaturze ok. 180 stopni.
W między czasie białko utrzeć z cukrem, a na koniec dodać wiórki kokosowe. Ułożyć bezę na podpieczonym cieście i piec kolejne 20-30 minut. Odstawić do ostygnięcia, wyjąć z formy i przed podaniem posypać cukrem pudrem.



Smacznego :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...