Jak ja obchodzę Tłusty Czwartek? + kilka ważnych informacji


Zajadam się pączkiem z budyniem oblanym polewą czekoladową i posypanym orzechami; a do tego kawa z mlekiem. (:

Jak na razie zjadłam jednego pączka... Planuję popołudniu przygotować faworki/oponki w trochę bardziej dietetycznej wersji. Jednak wszystko jeszcze się okaże :)

A Wy, ile już pączków zjedliście?

Jeszcze kilka przydatnych informacji dla dbających o linię :)

Jak wiecie różne źródła podają odmienne wartości odżywcze pączków, średnio wynoszą one 200-400 kcal. To wszystko zależy od nadzienia, wielkości, dodatków i rodzaju smażenia. Z pomocą serwisu http://www.poradnikzdrowie.pl/ postaram się sprecyzować nieco wartości poszczególnych tłustoczwartkowych słodyczy:
·  klasyczny pączek o wadze 80 gram, ma 341 kalorii, niespełna 6 gramów białka, ponad 50 gram węglowodanów i około 13 gram tłuszczu
·  pączek hiszpański (tzw. gniazdko) - w 100 gramach ma ponad 400 kalorii, nieco ponad 3 gramy białka, około 60 gram cukrów i 18 gram tłuszczu
·  mały pączek z lukrem i dżemem ma 290 kcal i 11 gram tłuszczu
·  pączek z adwokatem ma 237 kcal i 9 gram tłuszczu
·  pączki mini w 100 gramach mają około 415 kalorii, 3 gramy białka, 18 gram cukru i około 60 gram tłuszczu
·  oponki serowe w 100 gramach mają około 270 kalorii, około 46 gram węglowodanów, 8-10 gram białka i 6-8 gram tłuszczu
·  faworki w 100 gramach mają przeszło 475 kalorii, około 9 gram białka, niespełna 50 gram węglowodanów i 30 gram tłuszczu, przy czym 1 faworek to 87 kcal, i 5,5 grama tłuszczu.



Dużo czy nie, odpowiedzcie sobie sami... Ja podpowiem Wam jeszcze jak możecie spalić jednego przeciętnego pączka (ok. 300-350 kcal):
  • 12 minut wchodzenia po schodach
  • 40 minut szybkiego spaceru
  • 20 minut biegania
  • 60 minut tańca
  • 120 minut pisania na komputerze
  • 600 minut oglądania telewizji bez przekąsek!
  • 28 minut pływania
  • 70 minut chodzenia po sklepach (całkiem przyjemne zajęcie <: )
  • 60 minut intensywnej gimnastyki
  • 30 minut skakania na skakance.

A więc rozsądnego pączkowania życzę! :*


Prosty jabłecznik w troszkę lżejszej wersji


To była świetna noc, spędzona z najlepszą koleżanką = "przyjaciółką" (?)  ever ♥  To niezwykłe, bo znamy się zaledwie półtora roku, a czuję jakbyśmy znały się od zawsze...
Zabawy,wariacje, filmy, dobre jedzenie - koktajle, ciasta, nawet te niezdrowe orzeszki i chipsy (to nic, ważne, że z nią). No i oczywiście mój ulubiony domowy likier kukułkowy - spokojnie, Mamusia zadbała, aby nie zawierał za dużo %. Wspólne (nie)spanie. Przy niej nie muszę kłamać, nie muszę udawać kogoś innego... Mogę być po prostu sobą - a to najważniejsze. Dawno tak świetnie się nie bawiłam ( OK, równie dobra była noc  spędzona u niej <:).
Bo najważniejsze to znaleźć swoją bratnią duszę, wtedy wszystko staje się łatwiejsze :)

Połowa ferii za mną, a ja w proszku. Trzeba w końcu wziąć się do roboty!!! 
Zostało tylko 5 dni. Kiedy ten czas minął? :(
______________________________

Dziś post bez konkretnego przepisu. Jest to po prostu pomysł na smaczny deser/ciasto w punktach:

Lekki jabłecznik:
  • Pieczemy biszkopt. Z ilu jaj? to zależy od blaszki jakiej użyjecie.
  • Mus jabłkowy (u mnie domowy, z pewnością gęściejszy od kupnych) zagotowujemy i rozpuszczamy w nim galaretkę, najlepiej brzoskwiniową lub cytrynową (można dosłodzić). Gdy zacznie tężeć wykładamy na ostudzony biszkopt.
  • Śnieżkę miksujemy z zimnym mlekiem, dodajemy żelatynę rozpuszczoną w niewielkiej ilości gorącej wody i ponownie miksujemy. Wykładamy na jabłka i oprószamy kakao
  • Gotowe! Ciasto odstawiamy w chłodne miejsce i po kilku godzinach możemy się cieszyć doskonałym smakiem :)

Smacznego! :)



Tarta z mascarpone i malinami

 To moja pierwsza tarta! Robiona specjalnie na przyjazd siostry po długiej nieobecności w domu, no i w dodatku na specjalne jej życzenie :) Korzystałam z pomysłu Justin&Dorothy, którym bardzo dziękuję za skomponowanie tak wspaniałego przepisu. Zamieniłam tylko wiśnie na maliny... Słodki smak masy idealnie łączy się z lekko kwaśną galaretką z malin. Polecam wszystkim, na pewno się nie zawiedziecie na tej tarcie! :)
Ja zdążyłam zrobić już ją dwa razy. Za drugim zniknęła tak szybko, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć :)
P.S. Trochę zwlekałam z dodaniem tego postu z powodu zdjęć (złe światło i ostrość :<)... Jednak pomyślałam, że taka pyszna tarta musi zostać pokazana, bo przecież zdjęcia nie są najważniejsze tylko SMAK! Prawda? :) 


Tarta z mascarpone i malinami:

Ciasto:

  • 1 1/3 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki cukru
  • 6 łyżek masła
  • 1 żółtko
  • 30g cukru waniliowego
Nadzienie:
  • 250g mascarpone
  • 1/2 kubka greckiego jogurtu ok 200g
  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • 3 łyżki mąki
  • 30g cukru waniliowego
Dodatkowo:
  • 2 łyżki żelatyny 
  • 1 1/2 szklanki soku z malin (ja mieszam syrop malinowy z wodą - z dużą przewagą syropu)
  • 300g malin (mogą być mrożone)
  • 2 łyżki cukru (można dodać więcej)

Mąkę, cukier, połączyć z masłem i żółtkiem. Dobrze wyrobione ciasto kruche włożyć do lodówki na 30 minut. Po tym czasie rozwałkować ciasto i wyłożyć na formę do tarty o wymiarach 23 cm. Wyrównać, po nakłuwać widelcem. Na ciasto wyłożyć papier do pieczenia, a następnie na papier wysypać kulki ceramiczne, które obciążą ciasto (może być też fasola, ryż). Tak przygotowane ciasto wstępnie piec w temperaturze 200ºC przez 10 minut. Następnie papier usunąć wyjąć spód i wlać nadzienie. Piec 40 min w 180 stopniach.

Nadzienie: Mascarpone , jogurt, jajka, cukier oraz mąkę dobrze zmiksować (nie za długo). Masę wlać na tartę. (wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową ! )

Upieczoną tartę wyłożyć na kratkę i ostudzić. 1/2 szklanki soku z malin i zagotować z cukrem, do gorącego soku dodać żelatynę. Mieszać aż całość się rozpuści, a następnie wlać do pozostałego soku. Dodać maliny. Całość dobrze wymieszać i odstawić do lodówki na 20 minut. Na ostudzoną tartę wylewamy tężejący sok z malinami. Wkładamy do lodówki na godzinę.

Smacznego! :)



I jeszcze dowód:

_____________________

Przy okazji zapraszam na funpage na fb:


***
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...