Świętujemy! Torcik a'la banoffee na roladzie

31 sierpnia - Międzynarodowy Dzień Blogera
... więc co robi blogerka kulinarna? Oczywiście, piecze tort(cik) i to nie byłe jaki, bo na roladzie :)
Inspirowałam się przepisem Doroty, na moim blogu można już znaleźć podstawową wersję, więc teraz postanowiłam coś zmienić. Dlatego roladę posmarowałam masą kajmakową, a nie dżemem...
Jest toffee, są banany - więc torcik nazwałam a'la banoffee. Mmm... pycha! :)

Torcik a'la banoffee na roldzie:

Składniki na roladę:
  • 6 jajek
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 6 łyżek drobnego cukru do wypieków
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  •  3/4 puszki masy kajmakowej do posmarowania
Zrobić biszkopt. Najpierw ubić białka na sztywną pianę, dodawać partiami cukier (nadal ubijając), następnie żółtka (jedno po drugim). Na końcu dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i delikatnie wymieszać.
Przygotowane ciasto wylać na blachę "roladówkę" (44x30) wyłożoną papierem do pieczenia.  Piec około 13 - 15 minut, do zezłocenia, w temperaturze 190ºC (sprawdzić patyczkiem).
W trakcie pieczenia ciasta przygotować ręcznik kuchenny, lekko zwilżony wodą. Rozłożyć go na płaskiej powierzchni, posypać drobnym cukrem. Upieczone ciasto położyć na nim tak, aby strona z papierem do pieczenia była u góry. Zdjąć papier, pracując szybko, gorące ciasto zwinąć z ręcznikiem w roladę. Zwijać należy wzdłuż krótkiego boku, czyli rolada będzie krótka i w miarę gruba. Odłożyć do całkowitego wystudzenia.
Po wystudzeniu roladę rozwinąć, usunąć ręcznik, posmarować warstwą masy kajmakowej, ściśle zwinąć. Pokroić na około 17 - 18 równych kawałków (około 1,3 cm).

Składniki na krem:
  • 1 litr mleka
  • 80 g proszku budyniu waniliowego bez cukru
  • 7 łyżek mąki pszennej
  • 9 łyżek cukru
  • 200 g masła, o temperaturze pokojowej (dodałam trochę mniej)
  • 5 - 6 niedużych bananów
Połowę mleka zagotować w garnku.
Pozostałą część zmiksować z budyniami, cukrem i mąką. Zmiksowaną masę wlać do gorącego mleka i gotować na małym ogniu do zgęstnienia, ciągle mieszając. Po zgęstnieniu odstawić do ostudzenia (musi być naprawdę zimny).
Masło utrzeć mikserem na puszystą masę. Partiami dodawać do niego chłodny budyń, cały czas miksując. 

Składniki na warstwę śmietanową:
  • 175 ml mleka
  • 1 opakowanie Śnieżki
  • łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w 1/5 szklanki gorącej wody
Schłodzone mleko wlać do wysokiego naczynia, dodać Śnieżkę. Miksować do uzyskania odpowiedniej konsystencji, po czym dodać rozpuszczoną żelatynę.
Truskawki pokroić na 6 części i ozdobić.

Wykonanie:
Przygotować okrągłą tortownicę o średnicy 24 cm. Najlepiej przygotować samą obręcz i położyć ją od razu na paterze - nie będzie problemów z wyciągnięciem z niej ciasta. Wyłożyć folią spożywczą.
Dno wyłożyć kawałkami rolady, tak, aby całe było zakryte, następnie dokładnie wyłożyć boki tortownicy. Połowę kremu budyniowego wyłożyć na dno z kawałków rolady. Obrać banany i ułożyć je w kółeczko na budyniu, przycinając w razie konieczności. Szybko wyłożyć na nie pozostały budyń (by banany nie zdążyły zrobić się ciemne).
Na górę położyć ubitą śmietanę, wyrównać.
Ciasto schłodzić w lodówce najlepiej przez noc. Ciasto jest najlepsze kolejnego dnia. 

Smacznego :)



Najlepszy CZEKOsernik z wiśniami

Wprawdzie czekoladowy sernik robiłam po raz pierwszy ( i bardzo żałuję, że dopiero teraz się pokusiłam), ale mogę szczerze przyznać, że to najlepszy sernik, jaki przyszło mi jeść do tej pory :) Zarówno z tych "białych", jak i czekoladowych. Mogłabym mu przypisać wszystkie cechy sernika wg mnie idealnego: jest średnio ciężki, wilgotny, słodko-gorzki, przy pieczeniu nie pęka, równo się kroi... 
To pozycja obowiązkowa dla każdego sernikomaniaka :)
Korzystałam z przepisu Pauliny z bloga Czekoladą utkane, której pragnę ogromnie podziękować za stworzenie przepisu na ten sernik.

CZEKOsernik z wiśniami:


Składniki na spód (na tortownicę o średnicy 24 cm):
  •  150 g herbatników
  • 1 1/2 łyżki kakao
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 110 g miękkiego masła

Składniki na masę serową:
  • 1 kg twarogu sernikowego (lub 500 g twarogu i 500 g serka mascarpone*)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej bądź pszennej
  • 1 1/3szklanki cukru
  •  4 duże jajka
  • 1/3 szklanki śmietany 30 proc.
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 200 g czekolady deserowej

* jeśli użyjecie oprócz twarogu serek mascarpone, sernik wyjdzie bardziej mazisty, kremowy

Składniki na polewę:
  • 75 g gorzkiej czekolady
  • 75 g białej czekolady
  • ok. 2/3 szklanki śmietany 30 proc.

Oraz:
  • 2 szklanki wiśni (odsączonych z syropu, bez pestek)



Sernik będzie pieczony w kąpieli wodnej. Potrzebna będzie nam więc szczelna forma o średnicy 24 cm z odpinaną obręczą, kilka kawałków folii aluminiowej do zabezpieczenia formy od zewnątrz oraz duża, szczelna blacha, do której wlejemy wodę, a następnie włożymy naszą formę z sernikiem. Pamietajmy, by wszystkie składniki, potrzebne do wykonania sernika, były w temperaturze pokojowej.

Wstawiamy wodę w czajniku - w niej będzie piekł się nasz sernik. Tortownicę od zewnątrz zabezpieczamy folią aluminiową. Wewnątrz smarujemy z kolei masłem.

Pokruszone herbatniki wkładamy do melaksera - miksujemy. Dodajemy pozostałe składniki na spód i dalej miksujemy. Wykładamy masą spód formy i wstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Czekoladę, którą użyjemy do masy serowej, roztapiamy nad kąpielą wodną i odstawiamy do ostygnięcia. Do miski wkładamy ser twarogowy, dodajemy mąkę i ucieramy mikserem delikatnie na małych obrotach, do uzyskania gładkiej konsystencji. Stopniowo dodajemy cukier, miksując dalej, starając się jednak nie napowietrzać masy. Wbijamy kolejno jajka, miksując delikatnie po każdym dodaniu. Dodajemy śmietanę i ekstrakt z wanilii. Na sam koniec stopniowo dodajemy roztopioną czekoladę i delikatnie miksujemy. 1/3 masy wykładamy na wcześniej przygotowany spód, a następnie układamy połowę wiśni. Wylewamy kolejne 1/3 masy i układamy pozostałe wiśnie. Wylewamy ostatnią część masy i wygładzamy powierzchnię.

Tortownicę z sernikiem, zabezpieczoną szczelnie kilkoma kawałkami folii aluminiowej, wkładamy do większej blaszki i wstawiamy do piekarnika. Zalewamy wcześniej przygotowaną, wrzącą wodą (do połowy wysokości tortownicy) i zamykamy piekarnik, nagrzany do temperatury 175 stopni. Najpierw pieczemy przez 15 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i pieczemy jeszcze przez 90 minut. Po upłynięciu wskazanego czasu, cierpliwie studzimy sernik - najpierw przez 15 minut w zamkniętym jeszcze, wyłączonym piekarniku, a następnie przez kolejne 15 minut przy uchylonych drzwiczkach. Po tym czasie wyciągamy sernik i całkowicie studzimy. Zdejmujemy obręcz z tortownicy i wstawiamy nasze ciasto do lodówki na kilka godzin, a najlepiej całą noc. Sernik wówczas osiągnie optymalną konsystencję.

Przygotowujemy polewę. Połamaną na kawałki czekoladę wkładamy do metalowej miseczki, dodajemy połowę śmietany i całość roztapiamy nad kąpielą wodną. Tak samo postępujemy z białą czekoladą. Czekamy aż nieco przestygnie, a następnie polewamy nasz sernik. 
Można również zrezygnować z polewy, jeśli nie zależy Wam na jeszcze mocniejszym czekoladowym smaku (sernik wychodzi idealnie gładki i ładnie się prezentuje) albo posypać ciasto kakao. 

Smacznego! :)



Tarta z owocami i crème pâtissière

Jeżyny uzbierane u babci. Na początku było ich całkiem sporo, ale w nieznanych nikomu okolicznościach się rozpłynęły... :) Co by tu z nich zrobić? Od razu pomyślałam o tarcie i to najlepiej takiej, do której mogłabym użyć produktów, które mam w domu. Przypomniałam sobie o przepisie, który niedawno widziałam na blogu Madame Edith i nie czekałam już dłużej.
Tak, jak wspominałam Wam na FACEBOOK'u, tarta wyszła przepyszna. Jej smak oczarował mnie już od pierwszego kęsa. Pyszne chrupiące, czekoladowe ciasto (chyba już zawsze będę je wykorzystywać do tart, bo jest naprawdę genialne!), konfitura, rozpływający się w ustach krem i owoce - to zdecydowanie kompozycja idealna :) Niby taka prosta, ale... 
Koniecznie spróbujcie tej tarty, a na pewno nie pożałujecie :)

Tarta z owocami i crème pâtissière:
(forma o średznicy 22cm)

Spód:
  • 200g mąki pszennej
  • 150g (zimnego) masła
  • 80g białego cukru
  • 30g kakao
  • 2 łyżki wódki
  • szczypta soli
W misce wymieszać wszystkie suche składniki (należy unikać kontaktu ciasta z dłońmi, ponieważ podwyższa to jego temperaturę). Dodajemy pokrojone w drobną kostkę zimne masło oraz wódkę.
Po wymieszaniu ciasto nie utworzy jednolitej masy, a będzie w kawałkach. Przekładamy je na folię i ściśle zawijamy tworząc kulę. Wkładamy do lodówki na 30 minut.
Po tym czasie ciasto rozwałkowujemy i wykładamy na wysmarowaną masłem formę. Nakłuwamy widelcem i wkładamy jeszcze na 15 minut do lodówki.
Wykładamy papierem spożywczym i dociążamy jeszcze np. ceramicznymi kulkami, fasolą... Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C (z termoobiegiem) lub 220st. C (bez termoobiegu). Pieczemy przez 15 minut z obciążeniem, a po jego zdjęciu jeszcze 10 minut.

Crème pâtissière:
  • 4 żółtka 
  • 100g cukru pudru
  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 350 ml mleka
W misce ubijamy żółtka, dodając stopniowo cukier puder, do uzyskania puszystej masy. Następnie dodajemy ekstrakt waniliowy i mąkę ziemniaczaną. Mieszamy. Zagotowujemy mleko i ciągle mieszając, dodajemy je do jajecznej masy. Kiedy mleko dobrze połączy się z pozostałymi składnikami, masę przelewamy do rondelka i podgrzewamy na średnim ogniu ciągle mieszając. Po kilku chwilach poczujemy, że masa staję się bardziej gęsta. Doprowadzamy do lekkiego wrzenia. Przestajemy gotować i mieszać, kiedy uzyskamy konsystencję o gęstości budyniu zaraz po ugotowaniu. Kiedy nie używamy kremu od razu po ugotowaniu, należy przykryć go folią, aby nie powstał kożuch.

Dodatkowo:
  • owoce
  • kilka łyżek konfitur
Przestudzony spód smarujemy konfiturą, następnie wykładamy krem i go równomiernie rozprowadzamy. Na wierzch wykładamy owoce. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Po więcej szczegółów przygotowania zapraszam tutaj.
Smacznego! :)





Crepes suzette

Crepes suzette to najbardziej znane naleśniki Francji. Składają się z naleśnika i gorącego sosu ze skarmelizowanego cukru, soku i startej skórki z pomarańczy. W oryginale jest także dodawany likier pomarańczowy, który jest później podpalany - jednak ja zrezygnowałam z tego dodatku i myślę, że danie wcale na tym nie ucierpiało w smaku. W restauracjach Crepes suzette często przyrządza się na oczach gości - płomienie czynią go bardzo atrakcyjnym wizualnie.
Deser ten jest nie tylko efektowny, ale i pyszny. Jego przygotowanie nie wymaga jakichś specjalnych zdolności. Wystarczy tylko trochę chęci, a w domu będziecie mogli się rozkoszować daniem rodem prosto z Francji :)
Do przygotowania tych naleśników zainspirowała mnie Maria'n , której bardzo dziękuję! :)

Crepes suzette:
(1 porcja - 4 naleśniki)

Naleśniki:
  • 90 ml mleka
  • 90 ml wody
  • 45 g mąki pszennej
  • 10 g stopionego masła
  • 1 jajko
  • szczypta soli
Mąkę, masło, jajko i sól połączyć w misce. Następnie zacząć miksować i stopniowo dolewać mleka (cały czas miksując). Gdy wszystkie składniki się połączą odstawić ciasto na pół godziny. Przed smażeniem ponownie zamieszać ciasto. Naleśniki smażyć z obu stron na teflonowej patelni na dużym ogniu. Po usmażeniu naleśniki złożyć w trójkąty.

Sos pomarańczowy:
  • 125 ml soku z pomarańczy (świeżo wyciśnięty z półtorej małej pomarańczy)
  • skórka otarta z połowy pomarańczy
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 1 łyżka masła
  • szczypta soli
  • ew. alkohol
Cukier trzcinowy wsypać na patelnie i równomiernie go rozprowadzić. Podgrzewać na średnim ogniu, dopóki się nie skarmelizuje. Gdy cukier całkowicie się rozpuści, wlać na patelnię sok pomarańczowy, dodać masło, szczyptę soli i skórkę otartą z połowy pomarańczy. Mieszać wszystkie składniki i gotować przez chwilę, by odparować nadmiar płynu. Gdy na patelni zacznie się tworzyć gęsty syrop, poukładać obok siebie naleśniki złożone w trójkąty. Gotować je przez chwilę w sosie, a następnie przewrócić na drugą stronę.
Naleśniki podałam z jogurtem greckim.

Smacznego! :)


Sernik na zimno z porzeczką

Coś ostatnio porzeczkowo zrobiło się na moim blogu... ale mi to nie przeszkadza, bo naprawdę bardzo polubiłam te owoce. A w tym serniku smakują naprawdę obłędnie :)
Ostatnio temperatura na zewnątrz nie zachęcała do włączania piekarnika, jednak ja i tak musiałam przygotować jakieś ciacho-deser. Ten serniczek sprawdził się idealnie, wersja z porzeczkami jest orzeźwiająco-chłodząca :) Już wiem, że będę z nim eksperymentować  również w połączeniu z innymi owocami, bo ta sernikowa baza jest świetna! Polecam na deser w upalne dni ( i nie tylko) :)
Inspiracją był TEN przepis.

Sernik na zimno z czarną porzeczką:

Spód:
  • 225g herbatników
  • 150g masła
Herbatniki kruszymy na miałko. Rozpuszczamy masło, wsypujemy herbatniki i mieszamy do wchłonięcia przez nie masła. Wykładamy blaszkę (20x24 cm) folią spożywczą i wysypujemy ciasteczkowy spód. Wkładamy na ok. 15 minut do lodówki (wtedy lepiej rozsmaruje się masa serowa).

Masa serowa:
  • 600g sera z wiaderka
  • 400 g jogurtu naturalnego
  • 250 g drobnego cukru 
  • 400 g czarnej porzeczki
  • 4 łyżki żelatyny
Ser, jogurt i cukier zmiksować. Odlać 1/3 część masy i odstawić na bok.
2 łyżki żelatyny rozpuścić w 4 łyżkach gorącej wody, lekko przestudzić i dodać do większej porcji masy serowej ciągle miksując. Następnie wylać tę masę na przygotowany spód i wstawić do lodówki do stężenia na ok. 30-40 minut. W międzyczasie porzeczki zmiksować blenderem i wymieszać je z odłożoną porcją masy serowej. 2 łyżki żelatyny rozpuścić w 4 łyżkach gorącej wody i lekko przestudzić. Dodać do masy porzeczkowej i dokładnie zmiksować. Wylać na zastygniętą jasną masę i wstawić do lodówki do stężenia.

Wierch:
  • ok. 80 g czarnej porzeczki
  • 1 galaretka czarna porzeczka
Galaretkę rozpuścić w 1 szklance gorącej wody i zostawić do wystygnięcia. Gdy będzie zimna wstawić do lodówki, żeby zaczęła delikatnie tężeć. Porzeczki zmiksować blenderem, dodać lekko kisielowatą galaretkę i wymieszać. Wylać na zastygnięty sernik i wstawić do lodówki.
Smacznego :)



~ * ~

Metoda na "chłoda"

Lato jak na razie nam dopisuje. Obecne upały wcale mi nie przeszkadzają i na nie nie narzekam. Tysiąc razy bardziej wolę +40 na plusie niż na minusie, brrr... A w znoszeniu  wysokich temperatur pomagają mi właśnie takie mrożone jogurty, których jedną z opcji dziś chciałabym Wam pokazać :) Wg mnie chłodzą organizm bardziej efektywnie niż lody czy koktajle. Jeśli jeszcze ich nie robiliście - bardzo zachęcam do spróbowania :)
P.S. Bardzo przepraszam za "zaciek" jogurtu na szklance, ale nie zauważyłam tego podczas robienia zdjęć :(

Mrożony jogurt bananowo-porzeczkowy:
(przepis na 2 porcje)

  • 2 banany
  • 100g czarnej porzeczki
  • 1 łyżka miodu
  • 400g jogurtu greckiego/naturalnego (użyłam obydwu)
  • 100 ml mleka
Wymienione składniki dokładnie zblendować, wstawić do zamrażarki na 3-4 godziny. Mieszać co 1-1,5 godziny, aby nie powstały zamarznięte bryłki wody. 
Czas trzymania w zamrażarce można dowolnie skracać lub wydłużać. Ja lubię zamarznięty, ale ciągle płynny jogurt, pycha! :)

Smacznego :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...