Bananowe muffiny z masłem orzechowym

Za muffiny zabierałam się już od dłuższego czasu. A kiedy już się zmobilizowałam nie wiedziałam, jaki przepis wybrać. W zakładkach miałam zapisane całe mnóstwo przepisów, i tak ostatecznie zdecydowałam się wykorzystać przepis Blissful. Jako że uwielbiam banany i masło orzechowe, muffiny bardzo mi posmakowały. Są idealne dla miłośników masła orzechowego, gdyż intensywnie nim pachną.
 Ze swojej strony dodałam jeszcze owsianą kruszonkę i połowę mleka zastąpiłam waniliowym sojowym. Przepis, jak najbardziej polecam :)

Bananowe muffiny z masłem orzechowym:

  • 3 dojrzałe banany
  • 3 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1/2 szklanki mleka (zmieszałam waniliowe sojowe i krowie)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 jajo
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 4 łyżki cukru
  • czekolada, rodzynki

Nagrzewamy piekarni na 175 stopni. Blendujemy banany. Następnie łączymy je ze stevią, mlekiem, oliwą z oliwek, jajem i masłem orzechowym, całość dokładnie miksujemy. Do tak powstałej masy przesiewamy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia, cynamon i szczyptę soli. Miksujemy ponownie, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Wg upodobań wrzucamy do środka pokruszoną czekoladę, rodzynki itp. Masę przekładamy do wypełnionej papilotkami foremki i pieczemy przez około 20 - 25 minut. Pozostawiamy do ostygnięcia.


Smacznego :)



_________________________________________________________________________________

A ja wstaję o 5:30 nawet w soboty. Biorę udział w projekcie "Szukając Einsteina" - co kilka tygodni jeżdżę razem z grupą na Politechnikę Warszawską i mamy zajęcia od 9. do 16. z matematyki, fizyki i chemii. Moja szkoła bierze w nim udział i jestem jedną z dwunastu osób, którym chce się poświęcać weekend na takie zajęcia. Ale uwierzcie, warto! Tydzień temu pracowaliśmy w laboratorium i robiliśmy ceramikę w procesie polimeryzacji :) Dobrze jest zobaczyć taki proces na własne oczy, a nie tylko o nim przeczytać... Zwłaszcza, że chcę wiązać z tym swoją przyszłość (z chemią, nie ceramiką :>).
Czy ktoś z Was bierze może udział w tym projekcie?

Więc widzicie sami dlaczego tak rzadko robię wpisy... Ale u Was staram się być obecna codziennie :)
Pozdrawiam ;*

Jabłecznik pod kokosową bezą

Gdy tylko zobaczyłam to ciasto u Agatte, wiedziałam od razu, że muszę je zrobić. A korzystając z tego, że wczoraj urwała mi się jedna lekcja, wykorzystując owocnie wolną chwilę, zrobiłam... 
To ciasto ma smakować, a nie wyglądać. A smakuje... mmm... niebo w gębie :) Z pewnością jeszcze nie raz pojawi się w moim domu. Ma tylko jedną wadę... zbyt szybko znika :)

Jabłecznik pod kokosową bezą:

Ciasto:

  • 200 g miękkiego masła
  • 170 g cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 3 jajka
  • 200 g mąki
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • likier kokosowy (u mnie było bez)
Beza:
  • 3 białka
  • 140 g cukru
  • 160 g wiórków kokosowych
Dodatkowo:
  • 1 kg jabłek

Okrągłą formę o średnicy 26  cm lub większą formę wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Wymieszać masło, cukier, ekstrakt waniliowy, a następnie po jednym wbijać jajka czekając, aż każde z nich się wmiesza w masę. Dodać mąkę, proszek do pieczenia oraz mąkę ziemniaczaną i wymieszać, a na koniec wmieszać jogurt naturalny oraz likier kokosowy i po wymieszaniu wszystkich składników, wyłożyć ciasto do formy.
Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i pokroić w grube plastry, po czym ułożyć dość grubo na cieście. Ja zrobiłam dwie warstwy (połowę ciasta, jabłka, reszta ciasta, jabłka). Formę umieścić w piekarniku i piec na drugim poziomie od dołu przez 30 minut w temperaturze ok. 180 stopni.
W między czasie białko utrzeć z cukrem, a na koniec dodać wiórki kokosowe. Ułożyć bezę na podpieczonym cieście i piec kolejne 20-30 minut. Odstawić do ostygnięcia, wyjąć z formy i przed podaniem posypać cukrem pudrem.



Smacznego :)



Sernik na mocno czekoladowym spodzie


 Długo nosiłam się z zamiarem upieczenia sernika..Jednak w okresie szkolnym nie potrafię znaleźć czasu na upieczenie czegokolwiek :( 
W poszukiwaniu idealnego sernika i aby wykorzystać choć jedną z setek zakładek, postanowiłam spróbować tego przepisu. Sernik, co prawda nie trafił w wyznaczniki idealnej dla mnie masy serowej (ciężkiej i mokrej), ale i tak bardzo mi smakuje. Jego konsystencja przypomina piankę, jest bardzo lekki, a słodycz - przełamana gorzkim posmakiem spodu. Zachęcam wszystkim do spróbowania :)

Sernik z mlekiem skondensowanym na mocno czekoladowym spodzie:

Czekoladowy spód:
  • 75 g masła 
  • 75 g mlecznej czekolady
  • 1/4 szklanki cukru
  • 2 małe jajka
  • 0,5 szklanki mąki pszennej
  • 3 łyżeczki kakao
Masa serowa:
  • puszka słodzonego mleka skondensowanego (niegotowanego)
  • 1 kg twarogu sernikowego (u mnie President)
  • 6 jajek, oddzielnie żółtka od białek
Czekoladowy spód: masło pokroić na kawałki i razem z połamaną na kosteczki czekoladą włożyć do rondelka, mieszając roztopić na małym ogniu, ostudzić. Dodać cukier i jajka, wymieszać. Wsypać przesianą z kakao mąkę i mieszać przez około minutę aż składniki się połączą. Wyłożyć na balszkę i wstawić do nagrzanego do 175°C piekarnika. Piec przez 13 minut. Wyjąć  lekko przestudzić.
Masa serowa: twaróg wymieszać mlekiem skondensowanym. Żółtka ucierać przez około 6 - 7 minut. Cały czas miksując (na zmniejszonych obrotach miksera) dodawać po łyżce masę serową. Białka ubić na pianę i za pomocą łyżki połączyć z masą serową.
Masę serową wyłożyć na upieczony spód. Na dno piekarnika wstawić naczynie z wodą.  Sernik piec przez 20 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 160°C i dopiekać jeszcze przez 30 minut. Wyłączyć piekarnik i studzić sernik przy zamkniętych drzwiczkach przez 15 minut. Następnie stopniowo otwierać drzwiczki piekarnika, tak aby sernik długo i łagodnie się studził.
Upieczony i ostudzony sernik postawić na kratce  i wstawić bez przykrycia do lodówki. Sernik powinien być gotowy po około 2 - 3 godzinach schładzania, ale i tak najlepszy jest na 2 dzień po przygotowaniu. 
* Polałam na wierzchu polewą czekoladową.
Smacznego :)





Ciasto z jabłkami mojej Mamy

A u mnie znowu jabłka... ale co poradzę, gdy sezon w pełni, a jabłonki bogato obrodziły w tym roku? :)
To ciasto zawsze piecze moja Mama i zawsze wychodzi przepyszne, zawsze się udaje. W przepiśniku pod tytułem "Szarlotka na ucieranym cieście". Bez wątpienia nie zastąpi tradycyjnej szarlotki, ale warto czasami spróbować czegoś innego. Robi się je bardzo szybko, a znika w równie szybkim tempie :)

Szarlotka na ucieranym cieście:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki śmietany
  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • cukier wanilinowy
  • 250g margaryny + 1 łyżka smalcu
  • smażone jabłka 
Żółtka utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym, dodać śmietanę, a następnie rozpuszczoną margarynę ze smalcem (przestudzone), proszek do pieczenia z mąką i na końcu ubite białka (mieszać łyżką).
Połowę ciasta wykładamy na blachę i podpiekamy (w temp. ok. 180st. C). Następnie wykładamy smażone jabłka i zalewamy resztą ciasta. Pieczemy.
Do jabłek możemy dodać kaszę manną lub galaretkę.

Smacznego :)








Malinowy lekki sernik na zimno - tak na zakończenie wakacji


 Co raz, gdy zajrzałam do lodówki maliny patrzyły na mnie i wołały: "zrób coś z nami" :) W głębi znalazłam jeszcze jogurt owocowy i resztę sera do serników. Poszukałam w internecie, znalazłam ten przepis, zmodyfikowałam... I tak właśnie powstał ten pyszny deser :) Zniknął szybciej niż się pojawił.

Malinowy sernik na zimno:

  • 120g herbatników
  • 80g masła
  • 200g twarogu półtłustego (zmielonego 2-krotnie) lub twarożku śmietankowego
  • 350g jogurtu owocowego (użyłam Jogobelli light malinowej)
  • 1 serek homogenizowany waniliowy (150g)
  • 1 szklanka malin
  • 5-6 łyżek cukru pudru
  • 1 płaska łyżka cukru wanilinowego
  • 2 łyżki żelatyny
  • 1/2 szklanki mleka (ja pominęłam, ponieważ użyłam sera z wiaderka, który jest rzadszy niż twarożek)
  • 1 op. galaretki i maliny na wierzch
Herbatniki pokruszyć na miałko. Rozpuścić masło i wsypać ciastka, podgrzewać do wchłonięcia tłuszczu. Wyłożyć na tortownicę (moja o średnicy 24 cm). UWAGA! Aby sernik był w jeszcze lżejszej wersji spód można wyłożyć herbatnikami maczanymi w mleku :)
Żelatynę dokładnie(!) rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody, ostudzić. Galaretkę rozpuścić wg instrukcji na opakowaniu, ostudzić.
Pół szklanki malin rozdrobnić widelcem lub blenderem.
Twaróg, serek, jogurt, (mleko) zmiksować. Dodać cukier i cukier wanilinowy, zmiksować. Ciągle miksując wlewać cienkim strumieniem rozpuszczoną żelatynę, a następnie dodać pół szklanki zmiażdżonych malin. Wsypać pozostałe, całe jagody i wymieszać łyżką.
Przelać do tortownicy. Wyłożyć owoce i zalać galaretką. Wstawić do lodówki na parę godzin.

Smacznego :)

P.S. Wczoraj zmieniłam wygląd bloga. Jak Wam się podoba?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...